Darmowy desant od 100 zł

Kapitan Skarpeta - historia Kapitana

Co zrobić, gdy ktoś podtarł się Twoimi planami i zniszczył Twój projekt?

Urzędniczka: niestety, nie ma zgody na Pana prezentację na Wrocławskim rynku
Kapitan Skarpeta: słucham?

Pierwszego września 2016 miały miejsca trzy ważne rzeczy. Młodociana, prowokująco ubrana gimbaza spowodowała tysiące przypadków naciągnięcia mięśni szyi u męskiej populacji, Kapitan Skarpeta uruchomił swój sklep internetowy http://www.kapitanskarpeta.pl z kolorowymi skarpetkami i został pobity rekord Guinness’a w ilości skarpetek jednocześnie na jednej stopie. Z tym, że rekord nie został pobity pierwszego września tylko szóstego.

Ósmego sierpnia złożyłem na ręce rozentuzjazmowanej naszym pomysłem urzędniczki wniosek o pozwolenie na prezentację na Wrocławskim rynku 1 września. Bicie rekordu Guinness’a tak konkretnie. “Iwonka choć zobacz, tego jeszcze nie mieliśmy” krzyczała radośnie do koleżanki urzędniczka. Dwudziestego dziewiątego sierpnia wchodzę pewnym krokiem do urzędu Wydziału Kultury Departamentu ds Społecznych odebrać pozwolenie i usłyszałem “niestety, nie ma zgody na Pana prezentację na Wrocławskim rynku, nie jest to autorska ani oryginalna prezentacja”. Kobieta zajmująca się wnioskiem była na wakacjach, dyrektora nie było. Dwadzieścia minut później zadzwoniłem umówić się z dyrciem na rozmowę: “zobaczymy, czy dyrektor będzie chciał z Panem rozmawiać o skarpetkach” usłyszałem drwienie w telefonie.

I co teraz? Iwent ustawiony, ludzie mają przyjść, może nawet jakieś media się pojawią. Postawić wszystko na ostrzu noża i liczyć na zmianę decyzji czy działać. Szybki telefon do Wojciecha. Wszystko jasne. Zmiana miejsca. Tylko gdzie? Odra-Pany wydawało się idealne. Popołudniu tego samego dnia udało mi się dostać zgodę współwłaściciela na bicie rekordu na terenie jego lokalu. Zmiana wydarzenia na fejsie.

Telewizja

Na przeddzień bicia rekordu, fan-pejdż Odra-Pany udostępnił nasze wydarzenie. Posypały się lajki, nawet jakieś zamówienie wpadło. W redakcji TVP3 Wrocław jeden z reporterów miał na fejsie polubiony lokal. Zobaczył wydarzenie i pomyślał, że może to być coś dla nich. Chwilę potem odpowiadałem już na pytania reporterki jak wyglądały przygotowania, skąd pomysł na rekord i jaka jest historia tego rekordu na świecie. Do współwłaściciela Odra-Pany zadzwoniłem zapytać, czy pozwolą na kamery. “Mogą tam wylądować helikopterem “ usłyszałem w odpowiedzi. “I jeszcze jedno, chłopaki z baru mi powiedzieli, że wczoraj cały dzień wydzwaniało TVN24 pytać o szczegóły wydarzenia”. To jakieś szaleństwo, pomyślałem. Ostatecznie relacje z wydarzenia były pokazywane w TTV, TVP3 Wrocław i podobno TVN24 (choć ja tego nie widziałem).



Otrzyj łzy i złap za telefon

Błogosławieństwem w przebraniu albo po Polsku szczęściem w nieszczęściu była odmowa urzędników na wydarzenie na rynku. Na Odra-Pany przyszło kilkadziesiąt osób, była telewizja, potem artykuły w internecie. Gdyby wydarzenie faktycznie odbyło się tam gdzie miało, pewnie byłoby wiele inaczej*

*gorzej.

Co się stało to się nie odstanie

Bądź co zobaczyłeś tego nie odzobaczysz. Płakanie nad rozlanym mlekiem jest tak samo użyteczne jak lotnisko w Radomiu. Na analizę przyjdzie czas, natomiast jak tylko podetną Ci skrzydła wypada szukać biletu na samolot. Im szybciej przyjmiesz zaistniałą sytuację jako stan bieżący tym szybciej zaczniesz z tym pracować i generować rozwiązania.

Działaj

Nie ma sensu czekać. Nadzieja umiera ostatnia dlatego zdąży powybijać wszystkich dookoła. Po ciosie w zęby trzeba od razu zacząć fantazjować jak zajebiście będę wyglądał ze złotymi zębami i że moja kariera rapera nabierze rozpędu. Jak nie drzwiami to oknami. Jak nie chce po dobroci, użyj chloroformu. Każdy plan na jakimś etapie weźmie w łeb więc należy działać sprawnie i w przemyślany sposób, żeby wyjść na prostą. Wdrażając rozwiązanie Twojego problemu zmniejszasz ryzyko fiaska, uspokajasz wszystkich zaangażowanych, że masz wszystko pod kontrolą i uspokajasz swoją głowę. Z gościa płaczącego w koncie, że co go spotkało jest niesprawiedliwe, nie ma żadnego pożytku jak z abstynenta przy opróżnianiu weselnej.

Miej byle jaki, ale plan

Brak planu to jak zaczepianie największego gościa w szkole. Ty i Twoje zęby prosicie się o wizytę u dentysty. Bez planu nie będziesz w stanie zaangażować kluczowych osób, zdobyć potrzebnych środków i przygotować co trzeba. Jak już pojawi się plan, warto zidentyfikować kluczowe jego części bez których wszystko legnie w gruzach. Jak na przykład lokalizację Twojego wydarzenia. Dla własnego dobra przygotuj plan B. Najlepiej też C. Wtedy chyba nic Cię nie zaskoczy. Będąc tak okopanym będziesz spał jak niemowlę.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów