Darmowy desant od 100 zł

Kapitan Skarpeta - historia Kapitana

Kapitan Skarpeta narodził się w Centrum Wszechświata

Kamil - siedzi na kompie ogląda bzdury.

Wojciech - wchodzi do pokoju i mówi: 

W: "Ej, róbmy nasze własne zajebiste skarpy w dobrych cenach"
K: "Eeeeeee...". Cisza około 15 sekund. Słychać klikanie trak pada. "Dobra"

Dawno żaden z moich pomysłów tak bardzo mi się nie podobał. Tylko to nie mój pomysł. Nareszcie czuję prawdziwą pasję i entuzjazm do zmaterializowania tej wizji. Czuję, że mogę podejmować ryzyko dla tej wizji. Nie w ślepym hazardowym geście. W sensie: wiem, że się uda.

Obiad z Mamą Kulik w jednostce macierzystej w Centrum Wszechświata. Sprawdź na Wikipedii Centrum Wszechświata. To Kędzierzyn-Koźle. Oczywiście. Mówimy "będziemy sprzedawać skarpety". Mama Kulik dopytuje "Jak się będziecie nazywać?"

W: "Pan Skarpeta. Nieee to już chyba jest"
.
.
.
[milion różnych głupich nazw]
.
.
.
K: "Kapitan Skarpeta. Hehehehe (głupkowaty śmiech). Będziemy się nazywać Kapitan Skarpeta. No pomyśl, ktoś patrzy na zajebistą skarpę i się pyta "skąd ta zajebista skarpa?" A Ty mówisz: "Od Kapitana Skarpety"
W: "Dobre, podoba mi się"
MK: "No, fajne"

Nastąpiła kontynuacja konsumpcji. I tak w ciągu niedzielnego przedpołudnia powstał pomysł Kapitana Skarpety. Skąd się to wzięło? Przypływ przedsiębiorczego geniuszu, chwila kreatywnego szaleństwa, przeczytany artykuł w prasie? Nie, po prostu Wojciech bardzo lubi kolorowe i zajebiste skarpety tym bardziej jeżeli są w dobrych cenach. W tamten niedzielny poranek patrzył za czymś nowym na swe szanowne stópki rozmiar 47 i znalazł nic. Potrzeba matką wynalazku. Nie ma tego co by chciał za pieniądze jakie gotowy jest wydać, to zrobi cuś takiego. 

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów